Od kilku godzin jestem już w domu. Muszę przyznać, że ta punkcja poszła wyjątkowo sprawnie i szybko. No może poza jednym momentem, kiedy ciśnienie i saturacja poleciały na łeb na szyję.
No ale żyję. Póki co. Do domu wróciłam jakoś po 15 i od tego czasu leżę plackiem na kanapie.
Mamy 21.40....napierdala mnie szyja. Bo bólem tego nie nazwę. Tak 100/10 w skali bólu.
Zajebiście kurwa. Raz nie mogło być dobrze. Wykrakałaś matulu..
Comments
Post a Comment