Skip to main content

Czwartek 21.09

Mamy godzinę 7 rano. Brutalnie obudził mnie alarm na telefonie. A za raz po nim koty. Dzień w dzień to samo. Tylko usłyszą dzwonek i pierdniecie chłopa i już lecą i krzyczą. Chciałoby się powiedzieć -allow me to sing you the song of my people-, ale koty to tak się dra jakby je że skóry obdzierali. Bo nie jadły całe 6 godzin! Biedaki. Kochane smrody.

Normalnie nie zmartwychwstaje o tej godzinie, ale dziś czwartek. Dzień punkcji.

Wbija mi ta wielka igłę w plecy, pomrucza trochę i huj. Nic z tego nie wyniknie. Pogadaja trochę że jest albo źle albo bardzo źle ale i tak huja zrobią. Ja potem kilka dni będę sobie umierać z bólem głowy.
I tak już 15 raz. Już 3 lata. I dupa. I nic. Zero kurwa.
Dość mam.

Comments

Popular posts from this blog

Drama drama drama

No nie zgadnijcie gdzie Pam się zapisała! Do drama club! Raz w tygodniu będę chodzić na zajęcia u nas na uczelni i będziemy "aktorzyć".  Dziś byłam po raz pierwszy. No i było zajebiście. Ludzie super, wszyscy bardzo otwarci, weseli, bez spiny. Trochę improwizacji na rozluźnienie. 3h minęły bardzo szybko.  Kto by pomyślał, że ja będę aktorzyć ;), chociaż mama zawsze mówiła, że zacięcie to ja mam, ale do dramatów i horrorów hahaha.  No zobaczymy co to będzie. Jak długo mi się to będzie podobać. Bo ja jednak jestem z takich co mają powera na kilka pierwszych dni, a potem odpuszczam. No i nieśmiała jestem. Ja na scenie? Pfffff Za dwa tygodnie zaczynam też boxing. Trzeba ta tłusta dupę ruszyć, bo coraz grubsza. Z ch...

I po punkcji

Od kilku godzin jestem już w domu. Muszę przyznać, że ta punkcja poszła wyjątkowo sprawnie i szybko. No może poza jednym momentem, kiedy ciśnienie i saturacja poleciały na łeb na szyję.  No ale żyję. Póki co. Do domu wróciłam jakoś po 15 i od tego czasu leżę plackiem na kanapie. Mamy 21.40....napierdala mnie szyja. Bo bólem tego nie nazwę. Tak 100/10 w skali bólu.  Zajebiście kurwa. Raz nie mogło być dobrze. Wykrakałaś matulu..